London Marathon 2025 – relacja
Data publikacji: 5 maja, 2025
Kategoria: London Marathon

Wprowadzenie

Maraton w Londynie to coś znacznie więcej niż bieg na dystansie 42,195 km. To prawdziwe święto sportu, ludzi, miasta i wspólnoty. Dla mnie był to jeden z najbardziej emocjonujących dni w życiu, choć nie wszystko poszło idealnie. Wynik 3:05:21 nie spełnił moich osobistych ambicji – głównie z powodu upału, który dał się we znaki także wielu innym uczestnikom, ale przede wszystkim przez nieoptymalne przygotowania. Mimo to, to doświadczenie zostanie ze mną na zawsze. Warto było!

London Marathon 2025 – relacja
Przygotowania i EXPO

Do Londynu przyleciałem w czwartek po 18:00, niestety zbyt późno, by odwiedzić EXPO, które zamykało się o 20:00. Zdecydowałem się więc pojechać tam wcześnie w piątek rano. Plan był prosty: odebrać pakiet startowy, kupić oficjalną czapkę z daszkiem i kurtkę maratońską. Szczerze mówiąc, kolekcja londyńska nie należała do moich ulubionych, więc zakupy ograniczyłem do minimum.

Kilka stacji pociągiem i dotarłem do ExCeL London. Po przejściu przez kilka hal trafiłem do właściwej części EXPO. Zrobiłem pamiątkowe zdjęcie przed bramą z zegarem odliczającym czas do startu i ruszyłem po odbiór pakietu. Numer startowy, przezroczysty worek na depozyt, koszulka i moneta z okazji 45-lecia biegu – wszystko przebiegło sprawnie. EXPO wydało mi się mniejsze niż te w Tokio, Chicago, Nowym Jorku czy Berlinie, ale było bardzo dobrze zorganizowane. Tłumów przybywało z każdą chwilą, więc nie zwlekałem. W dalszej części dnia odwiedziłem jeszcze butik Tracksmith w innej części miasta – tam zakupy były już bardziej udane.

Dzień przed startem – sobota

Sobota to dzień ładowania węglowodanów i krótkiego rozruchu. Po lekkim biegu odwiedziłem włoską restaurację – makaron, pizza margherita i panna cotta smakowały wyśmienicie. Resztę dnia spędziłem głównie odpoczywając i mentalnie przygotowując się do startu.

Poranek maratonu

W niedzielę wstałem o 6:00. Śniadanie zjadłem w hotelu – klasyka: granola z bananem. Ze względu na ciepłą pogodę dodatkowe warstwy ubrań nie były potrzebne. Wziąłem jednak pelerynę przeciwdeszczową i czapkę, którą później oddałem na zbiórkę charytatywną.
Na start pojechałem metrem – dwa przystanki, zmiana linii i dalsza podróż pociągiem. Najbardziej zapamiętałem właśnie ten pociąg – pełen biegaczy, tłok jak w porannym metrze w Tokio. Na stacji Maze Hill wysiadłem i ruszyłem w stronę zielonych terenów Greenwich – to tam znajduje się start.

Początek trasy i pierwsze kilometry

Start maratonu odbywa się z trzech różnych miejsc. Moja strefa to Wave 1 Pink. Nie miałem depozytu, więc nie oddawałem rzeczy do jednej z wielu podstawionych ciężarówek. Rozgrzałem się przed wejściem do strefy i ruszyłem do niej około 15 minut przed startem.

Pierwszy kilometr to lekki podbieg, ale potem – do ok. 5. kilometra – trasa prowadzi głównie w dół, co sprzyja szybkiemu tempu. Biegło mi się dobrze, Garmin pokazywał średnie tempo ok. 4:16/km. Czułem się mocny. Wiem, że przy sprzyjających okolicznościach miałbym wyraźnie lepszy wynik. Na trasie piłem dużo wody – była podawana w butelkach, co pozwalało spokojnie popijać przez dłuższy czas. Przez cały bieg chciało mi się pić 😉 Dzieje się tak w wyjątkowo ciepłe dni. Dodatkowo korzystałem z kurtyn wodnych – świetna sprawa w taki gorący dzień.  Niestety, pogorszenie tempa przyszło w drugiej części dystansu. Zwłaszcza po 32 km. Nie była to duża strata. Jednak kilka sekund na każdym kilometrze przełożyło się na gorszy rezultat. Najwolniejszym był 39 km. Za to ostatnie 3 km odrobinę przyspieszylem. Wyszedł mi zatem klasyczny positive split.

Testowałem na maratonie po raz pierwszy żele Maurten. Dzień wcześniej wypiłem drink mix, godzinę przed startem zjadłem baton Maurten, 10 minut przed startem żel, a potem 6 kolejnych na trasie, w tym dwa z kofeiną. Jestem z nich bardzo zadowolony i będę biegał wyłącznie z nimi.

Biegłem pierwszy raz w nowych adidas Adizero Adios Pro 4. Jeden maraton to za mało, by napisać pełną recenzję – na razie jedynie ucierpiał palec jednej stopy, być może przez zbyt mocne wiązanie, opuchliznę od upału lub zwężenie nowego modelu. Ogólnie buty są wygodne, ale czy lepsze od Pro 3? Na razie nie wiem – w trójkach biegałem dużo, czwórki muszę jeszcze lepiej przetestować.

Atmosfera, kibice i charakter trasy

Londyn ma niesamowitą atmosferę – tysiące kibiców przez większość trasy. Czasami trudno było usłyszeć własne myśli. Trasa w niektórych miejscach bywała wąska, ale mnie to nie przeszkadzało – czułem bliskość z kibicami, co bardzo motywowało.

Widziałem wiele osób biegnących w koszulkach organizacji charytatywnych oraz kibiców z flagami i transparentami. Energia płynąca od kibiców i innych biegaczy była naprawdę wyjątkowa.

Najważniejsze momenty

Jednym z najbardziej emocjonujących momentów był bieg przez Tower Bridge – widok zapierający dech, tłumy po obu stronach i świadomość, że jesteś częścią czegoś wielkiego. Po przekroczeniu mostu na horyzoncie można było dostrzec biegaczy elity, w tym Eliuda Kipchoge, z drugiej części trasy. To działało mobilizująco, ale jednocześnie przypominało, że do mety jeszcze daleko.

Na ostatnich kilometrach wielu biegaczy zmagało się z upałem. Niektórzy się zatrzymywali, inni korzystali z pomocy medycznej. Czułem, jak mój organizm walczy z temperaturą, ale nie odpuszczałem.

Meta, emocje i regeneracja

Meta na The Mall przy Pałacu Buckingham to coś, co zostaje w pamięci na zawsze. Tłum, muzyka, flagi – prawdziwa celebracja. Przekroczyłem linię mety z wielkimi emocjami. Wiem, że mogło być lepiej, ale tego dnia dałem z siebie wszystko.

W strefie mety otrzymałem piękny medal, wodę, izotonik i jogurt proteinowy – bez poncho i bez jedzenia. Satysfakcja była ogromna.

Charity Run – bieg dla MACS

Ten maraton był dla mnie także biegiem w szczytnym celu – biegłem dla MACS Charity, organizacji wspierającej dzieci urodzone bez oczu lub z niewykształconymi gałkami ocznymi. Każdy krok miał dla mnie większe znaczenie, a energia z tego płynąca była potężnym motywatorem.

Podsumowanie

London Marathon 2025 to było coś więcej niż tylko maraton. To przeżycie, które mnie poruszyło i zachwyciło jednocześnie. Wróciłem z medalem, wspomnieniami i ogromną ochotą na więcej. Jeśli myślisz o bieganiu w Londynie – nie wahaj się ani chwili.

Polecana lektura

Jeśli planujesz start w którymkolwiek z biegów cyklu World Marathon Majors, sprawdź mój e-book „Twój przewodnik po największych maratonach świata. World Marathon Majors 2025”. Znajdziesz tam wszystko – od tras i strategii, przez logistykę, aż po mentalne przygotowanie. Idealny zarówno dla amatorów, jak i zaawansowanych.

world marathoner e-book

Myślisz o starcie w World Marathon Majors? Ten ebook stworzyłem specjalnie dla Ciebie!

world marathoner e-book

Kompendium wiedzy o New York City Marathon! Sprawdź E-Booka!

World Marathon Majors